Historia polskiej publicystki i dziennikarki Anny Walentynowicz

Jest polską postacią publiczną, dziennikarką, dysydentką i pisarką. Jest postacią kultury pochodzenia ukraińskiego. Mowa o Annie Walentynowicz. W tym artykule na gdanskivchanka.eu opowiemy więcej o jej życiu i pracy. 

Jej młodość

Anna Walentynowicz urodziła się we wsi Sienne w obwodzie rówieńskim. Dorastała w zwykłej ukraińskiej rodzinie. W rodzinie było 10 dzieci, w tym Anna. W swojej rodzinnej wiosce ukończyła cztery klasy. Kiedy miała 8 lat, straciła matkę. Był to trudny okres dla młodej Anny. 

W czasie II wojny światowej rodzina dziewczynki została pozbawiona ziemi i przedmiotów gospodarstwa domowego. Trudna sytuacja zmusiła Annę do pracy jako służąca u zamożnej polskiej rodziny Teleśnickich. W 1943 roku to właśnie oni wywieźli Walentynowicz do Polski. Jej ojciec nawet o tym nie wiedział, a dziewczynie powiedziano, że jej ojciec zmarł. 

Początkowo Anna mieszkała w Warszawie. Później przeprowadziła się do Gdańska, gdzie zaczęła pracować w rolnictwie. Pracowała również w piekarni i fabryce margaryny. W 1950 roku Anna rozpoczęła pracę w stoczni w Gdańsku.

Stocznia 

Anna pracowała w stoczni w Gdańsku jako spawacz i operator dźwigu. W 1951 roku została wybrana delegatką Związku Młodzieży Polskiej na Socjalistyczny Kongres Młodzieży w Berlinie. Ten udział był dla Walentynowicz bardzo ważny. Była bardzo wdzięczna państwu, które popierało równość i sprawiedliwość. Jednak później Anna opuściła ten związek. Rozczarowała się jego działalnością z powodu kłamstw rozpowszechnianych przez tą organizację. Następnie wstąpiła do Ligi Kobiet, a później została kierowniczką jednego z wydziałów w stoczni w Gdańsku. 

Anna szybko zyskała szacunek wśród pracowników, odważnie występując przeciwko różnym naruszeniom w fabryce. Już wtedy była wzywana na rozmowy ostrzegawcze z kierownictwem. Wielu osobom nie podobały się ostre i prawdziwe wypowiedzi Anny. Wielu obawiało się, że powie coś zbędnego lub wywoła zamieszki w stoczni. W latach 60. Walentynowicz została operatorem dźwigu, ponieważ miała problemy zdrowotne. Mogła przejść na emeryturę, ale nie chciała rezygnować z ulubionej pracy. 

W 1968 roku Annę po raz pierwszy chcieli zwolnić z pracy w Stoczni Gdańskiej. Powodem było to, że chciała wyjaśnić sprawę kradzieży pieniędzy z funduszu ubezpieczeniowego. W jej obronie stanęła załoga wydziału W-3. Ostatecznie dyrekcja stoczni przeniosła Walentynę na wydział W-2 bez prawa zmiany miejsca pracy. Podczas protestu robotniczego w grudniu 1970 roku przygotowywała jedzenie dla strajkujących. W styczniu 1971 roku była też jednym z delegatów na zjazd robotniczy, razem z Edwardem Gierkiem, nowym I sekretarzem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Z powodu jej aktywnej działalności polskie władze zaczęły prześladować Annę. Zdarzało się, że była aresztowana na 48 godzin, przeszukiwano jej mieszkanie, była przesłuchiwana, bita i maltretowana. W 1980 roku z Anną rozwiązano umowę o pracę, więc nie mogła kontynuować pracy. Kiedy jednak wzięła udział w strajku w Stoczni Gdańskiej, zażądała przywrócenia do pracy. 

We wrześniu 1980 roku weszła w skład prezydium Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego w Gdańsku. W historii Polski Anna Walentynowicz zapisała się jako wybitna postać, w szczególności jako symbol walki, sprawiedliwości i szczerości. Wiele osób kochało ją i szanowało za jej niezłomną pozycję. 

....