Pomimo faktu, że feminizm jako ruch i koncepcja istnieje od dawna, w ostatnich latach stał się często używanym terminem. Media, blogerzy, aktorzy i celebryci są aktywnie zaangażowani w wyrażanie swoich opinii. Wydawałoby się, że jest to dobry trend, który prowadzi do pozytywnych zmian w społeczeństwie, jednak okazało się, że nie jest tak idealnie. Olivia Kłusek zaczęła badać ten temat i wszystkie związane z nim zagrożenia. I jej wysiłki zostały docenione: kobieta napisała pracę magisterską, otrzymała nagrodę, wydała książkę i wywołała rezonans w społeczeństwie, pisze portal gdanskivchanka.eu. I o tym wszystkim warto opowiedzieć.
Czym jest latte-feminizm?
Ogromna popularność feminizmu i wszystkiego, co z nim związane, spowodowała różne wizje, opinie i interpretacje tego pojęcia. Ktoś rozumie jeden aspekt tego ruchu, inni zaczęli udowadniać swoje poglądy, a z czasem tych ruchów było wiele. Jednocześnie istniało niebezpieczeństwo uproszczenia tego procesu, stereotypizacji i zastępowania pojęć. Zauważyła to również Olivia Kłusek, studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Postanowiła udowodnić własne poglądy, co przyniosło efekty i osiągnięcia. Olivia Kłusek zasłynęła w różnych częściach Gdańska, w prasie, na uczelniach, w towarzystwach naukowych i innych miejscach po napisaniu pracy magisterskiej „Latte-feminizm, pop-feminizm i girl power. Trywializacja pojęcia feminizmu w kobiecej prasie ilustrowanej segmentu luksusowego”. Co zatem należy rozumieć przez latte-feminizm?
Latte-feminizm, podobnie jak pop-feminizm i girl power, opisuje tylko niewielką część tego, o co walczą feministki. I jakkolwiek niewinnie by to nie brzmiało, problem jest globalny, ponieważ wpływa na myśli wielu ludzi. Na przykład latte-feminizm to sposób, w jaki niezależne kobiety z klasy średniej, które osiągnęły sukces i mają wszystkie niezbędne zasoby i czas, aby bronić swoich praw, rozumieją feminizm. A pragną one równych warunków w miejscu pracy, w polityce, pod względem wynagrodzeń itp. Te kobiety są wypłacalne, a zatem mogą sobie pozwolić na zakup latte w miłej kawiarni, co doprowadziło do powstania nazwy. Olivia twierdzi jednak, że latte-feminizm, podobnie jak inne ruchy, nadmiernie upraszcza rzeczywiste problemy kobiet, co z powodzeniem udowadnia poprzez swoje działania.
Poglądy Olivii Kłusek
Dla Olivii Kłusek temat feminizmu jest niezwykle ważny i poważny, dlatego postanowiła skrytykować to, z czym się nie zgadza i wyjaśnić swoje stanowisko w sprawie prawdziwej istoty ruchu feministycznego. Dziewczyna odrzuca wszelkie zarzuty, że nie musi walczyć o prawa, bo ma wszystko. Ma swoją jasną wizję i stanowisko, którym chętnie dzieli się ze wszystkimi. Olivia rozumie, że feminizm w Polsce jest stosunkowo nowym zjawiskiem, dlatego tak ważne jest zbudowanie odpowiednich fundamentów. Niestety według autorki polskie społeczeństwo zaczęło we wszystkim naśladować amerykański przykład, co nie może być w 100% poprawne. Bowiem to, co idealnie pasuje do jednego kraju, może nie do końca rezonować z ludźmi w innym. Olivia Kłusek zrozumiała przyczynę takich różnic i zmaga się z ich konsekwencjami.
Na przykład przekonująco argumentuje potrzebę feminizmu. Kiedy niektórzy mówią, że kobiety osiągnęły wszystko, czego chciały, ona wskazuje na problemy, których nikt nawet nie poruszył. Olivia kategorycznie sprzeciwia się utożsamianiu feminizmu z nienawiścią do mężczyzn czy agresywną formą tego ruchu. Badaczka podkreśla jednak właściwą interpretację tego pojęcia. Feminizm, jej zdaniem, jest ściśle związany z realnym życiem zwykłych kobiet, dlatego błędem jest rozpatrywanie walki o prawa tylko na najwyższych szczeblach. To prowadzi do kolejnego problemu, z którym zmagają się kobiety.
Olivia Kłusek bardzo trafnie zwróciła uwagę na znaczenie latte-feminizmu i wpływ tego procesu na życie zwykłych kobiet. Tak, do mediów dostają się tylko te głosy, które mają możliwość zabrania głosu. I teraz mówią o równości w miejscu pracy, prawie kobiety do wyboru swojego ciała i sile każdej kobiety. Nie piszą jednak o feminizmie, którego poszukują kobiety bez możliwości i zasobów. A one codziennie walczą o więcej miejsc w przedszkolach, o prawa reprodukcyjne i inne ważne rzeczy. Olivia chce dać głos gospodyniom domowym i personelowi sprzątającemu obok kobiet z mediów i tych, które osiągnęły wysoki poziom władzy. W końcu na tym polega prawdziwy feminizm.
Pomimo niezachwianych poglądów i silnych wartości Olivii, nie umniejsza ona osiągnięć każdej kobiety na każdym stanowisku. Uznanie własnej opinii na temat feminizmu zasługuje na szacunek, ponieważ wymaga dużej odwagi. Badaczka nie potępia nikogo, kto chce coś zmienić i to robi. Jednak według kobiety naśladowanie znanych feministek i bycie jedną z nich to nie to samo. Zawsze trzeba zacząć od swojego życia, bo walka o prawa jest najbardziej widoczna w codzienności. A Olivia Kłusek robi to dla dobra dzieci, którym mogłaby opowiedzieć o tym ruchu i jego sukcesach. Chce też, by była to dla nich tylko karta w historii.

“Trywializacja feminizmu”
Olivia zwróciła uwagę opinii publicznej na tę kwestię poprzez swoją pracę dyplomową. Jako studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego zgłosiła swoją pracę do konkursu Medi@stery. W ten sposób Uniwersytet Gdański nagradza najlepsze prace magisterskie z zakresu komunikacji społecznej i medioznawstwa, by promować kreatywnych ludzi i ich prace. W 2016 roku Olivia Kłusek zdobyła tę nagrodę, a swoją pracę magisterską przekuła w książkę, choć pod krótszym tytułem „Trywializacja feminizmu”.
Istota jej pracy polega na tym, że autorka bada zjawisko feminizmu, które jest transmitowane przez słynne magazyny Cosmopolitan, Elle itp. Są to publikacje, które kobiety chętnie czytają i słuchają. We współczesnym świecie to właśnie media mają ogromną władzę nad opinią publiczną. Wpływowe i znane kobiety dzielą się swoimi sekretami sukcesu, walczą o prawo do robienia ze swoim ciałem co chcą, oburzają się na dyskryminację w pracy. Olivia Kłusek w żaden sposób nie umniejsza znaczenia tych opinii, ale wskazuje na trywializację feminizmu przez takich ekspertów i media. A wniosek jest prosty: pojęcia girl power, latte-feminizm i pop-feminizm przesłaniają głębsze kwestie, o które walczą zwykłe kobiety.

Współczesne oblicza feminizmu w Gdańsku
Każdy wkład w rozwój feminizmu jest ważny, a Gdańsk ma wiele kobiet, które promują ten ruch.
Taką osobowością i feministką, która napędza Trójmiasto, jest niewątpliwie Ewa Graczyk. Kobieta pisze książki, otrzymuje za nie coraz więcej nagród, organizuje różne konferencje i chętnie w nich uczestniczy. Jest również wykładowczynią na Uniwersytecie Gdańskim. Ewa podkreśla wagę obrony praw kobiet, o czym mówi na każdym kroku. Dyskusje, wykłady i projekty wspierające Polki nie mogą się bez niej obejść.
Siłą napędową gdańskiej młodzieży jest Karolina Kozaczek. Aktywistka ma na swoim koncie liczne wiece i demonstracje. Broni również zasad aseksualności i aromatyzmu. Studentka Uniwersytetu Gdańskiego umiejętnie przekuwa też swoje stanowisko w czyn: Tęczowy Port Uniwersytetu Gdańskiego, Tolerado, Asfera – listę projektów, w które zaangażowana jest Karolina, można by ciągnąć jeszcze długo.
A co najważniejsze, Gdańsk to miasto otwarte, które jest domem dla wszystkich ludzi. Organizacje broniące praw kobiet, ruchy feministyczne, kluby dyskusyjne, wiece i protesty – każdy znajdzie tu wsparcie i otuchę.
