Kawiarnia · Gdańsku · ⭐ 9.3/10 · 5382 opinii · zaktualizowano: 2026-08-10 17:41:26
Adres: Mariacka 36, 80-833 Gdańsk, Polska
Kawiarnia o nazwie Drukarnia w mieście, w którym druk bywał jednocześnie przemysłem i polityką, to nie jest przypadkowa gra słów. Lokal zajmuje parter kamienicy na Głównym Mieście, dokładnie w miejscu dawnej oficyny drukarskiej, a jego właściciele — grafik i artystka — zamiast zamalować tę historię, zrobili z niej materiał na całe wnętrze. Wychodzi z tego rzecz w Trójmieście rzadka: kawiarnia multiroaster, sklep z dobrym projektowaniem i mały pomnik gdańskiej typografii w jednej sali.
Wyróżniki
- Nazwa z metryką. Pod tym adresem naprawdę pracowała drukarnia — według miejskich przekazów to tutaj w 1891 roku odbito pierwszy numer „Gazety Gdańskiej”, a po wojnie działała tu jedna z pierwszych polskich drukarni w mieście.
- Multiroaster, nie własna palarnia. Ziarno przyjeżdża z całej Europy: Concept Coffee Roasters i Java Coffee Roasters z Polski, Kalve z Rygi, Casino Mocca z Budapesztu, Doubleshot z Pragi, Bonanza z Berlina.
- Wnętrze zaprojektowane przez właścicieli od zera. Meble, kolorystyka, oznaczenia, dobór krojów pisma, a nawet fartuchy obsługi pochodzą z jednego autorskiego projektu, a nie z katalogu dostawcy.
- Ponad dwadzieścia ikon na ścianach i suficie. Opowiadają historię miejsca i metody parzenia kawy — instrukcja obsługi lokalu wpisana wprost w architekturę.
- Concept store tuż obok ekspresu. Plakaty, książki, magazyny i przedmioty użytkowe stoją tu na równych prawach z kawą; można wyjść z filiżanką w ręku i grafiką pod pachą.
- Wegańska witryna. Wypieki bez nabiału nie są tu ustępstwem na życzenie, tylko stałą częścią tego, co leży za szybą.
Co jest w filiżance
Drukarnia nie pali własnego ziarna i nigdzie nie udaje, że jest inaczej. Wybrała model multiroastera: kupuje od kilku palarni naraz i wymienia je w rotacji. Na liście stałych dostawców pojawiają się polskie Concept Coffee Roasters i Java Coffee Roasters, łotewskie Kalve z Rygi, węgierskie Casino Mocca z Budapesztu, czeskie Doubleshot z Pragi oraz berlińska Bonanza. To zestaw, którego nie da się zebrać przypadkiem — każda z tych palarni ma w środkowoeuropejskiej scenie specialty osobną reputację, a wspólnym mianownikiem jest jasny profil palenia nastawiony na słodycz i czytelną kwasowość, nie na palony posmak.
Praktyczna konsekwencja takiego wyboru jest dwojaka. Po pierwsze, filiżanka bywa tu inna co kilka tygodni — kto przychodzi regularnie, dostaje coś w rodzaju prenumeraty na europejską scenę kawową bez wyjeżdżania z Głównego Miasta. Po drugie, trzeba pytać. Obsługa w takim lokalu jest jedynym źródłem informacji o tym, co akurat stoi w młynku, i warto z tego korzystać zamiast zamawiać nawykowo. Jeśli ktoś szuka jednej, niezmiennej kawy, którą zna na pamięć od trzech lat, ten model będzie dla niego niewygodny.
O metodach parzenia miejsce mówi w sposób nietypowy — nie w karcie, tylko na ścianie. Ikony rozrysowane w ramach projektu wnętrza katalogują sposoby przygotowania kawy, co samo w sobie jest deklaracją: to nie jest lokal, w którym espresso z mlekiem wyczerpuje temat. Poza kawą poważnie traktowana jest matcha, a przy ladzie znajdzie się też herbata i polskie piwo rzemieślnicze dla tych, którzy przyszli towarzysko, a nie po kofeinę.
Kto za tym stoi
Kawiarnię prowadzą Adam i Monika Świerżewscy. On jest grafikiem i wykładowcą, ona artystką — i to tłumaczy niemal wszystko, co widać po przekroczeniu progu. Drukarnia nie jest lokalem, do którego zaproszono projektanta na etapie wykańczania. Jest odwrotnie: to projekt graficzny, który przy okazji parzy kawę.
Zakres tej pracy jest nietypowo szeroki. Z jednej pracowni wyszły projekty mebli — krzeseł, stołów, a nawet foteli i sof z kartonu — malowanie ścian, infografika na suficie, paleta kolorów, dobór materiałów, znak graficzny lokalu, typografia, plakaty zapowiadające wydarzenia, oznaczenia w przestrzeni i fartuchy dla obsługi. Właściciele świadomie zachowali przemysłowy charakter miejsca zamiast przykryć go stylizacją: minimalizm, surowe faktury, ale bez chłodu, który zwykle takim wnętrzom towarzyszy.
Skutek jest taki, że Drukarnia przyciąga gdańskie środowisko twórcze i traktuje to jako część tożsamości, a nie efekt uboczny. Kawiarnia bywa też przestrzenią wystawienniczą i miejscem wydarzeń — nie w formie hałaśliwych imprez, lecz spotkań, przy których wnętrze pełni funkcję galerii.
Pod jaki scenariusz
Do pracy z laptopem to miejsce nadaje się warunkowo i uczciwiej jest powiedzieć to wprost. Kawiarnia nie ogłasza publicznie żadnej polityki wobec laptopów, ale sam kontekst mówi swoje: mała sala w ścisłym centrum turystycznym, duża rotacja gości, ograniczona liczba stolików. Godzina spokojnej pracy rano jest realna, całe popołudnie w sezonie — raczej nie. Kto planuje dłuższą sesję, powinien przyjść wcześnie i nie liczyć na to, że gniazdko znajdzie się przy każdym miejscu.
Na rozmowę Drukarnia sprawdza się bardzo dobrze i to jest jej naturalny tryb. Wnętrze jest kameralne, muzyka nie zagłusza, a układ sali sprzyja rozmowie w dwie–trzy osoby. Do spotkania roboczego, na którym trzeba coś pokazać na ekranie i porozmawiać o projekcie, trudno w tej części miasta o lepszy adres — zwłaszcza że temat rozmowy często sam się nasuwa z tego, co wisi na ścianie.
Na wynos działa świetnie, bo lokalizacja jest przelotowa: to punkt na trasie spaceru między najważniejszymi punktami starego Gdańska. Kawa w kubku plus wypiek z witryny to tutaj scenariusz absolutnie standardowy.
Samemu — tak, i to jest jedno z lepszych miejsc w mieście na siedzenie w pojedynkę bez poczucia, że się przeszkadza. Concept store daje pretekst: można wziąć do ręki magazyn albo książkę, obejrzeć plakaty i spędzić czterdzieści minut bez telefonu, co w kawiarni w centrum turystycznym jest luksusem.
Przestrzeń i atmosfera
To lokal kameralny, a nie salowy. Parter zabytkowej kamienicy narzuca skalę: kilkanaście stolików, jedna główna przestrzeń, ekspozycja przedmiotów wpleciona między miejsca do siedzenia. Zamiast typowej kawiarnianej dekoracji dostajemy konsekwentny projekt — surowe materiały, powściągliwa paleta, dużo bieli i czerni, akcenty w postaci typografii i ikon.
Latem część miejsc wychodzi na zewnątrz, na jedną z najbardziej fotografowanych uliczek Głównego Miasta, z widokiem na kamienice z przedprożami i wieżę bazyliki. To zupełnie inne doświadczenie niż wnętrze: głośniejsze, bardziej turystyczne, ale też takie, dla którego przyjeżdża się do Gdańska.
Poziom hałasu w środku jest umiarkowany. W sezonie i w weekend potrafi zrobić się ciasno, bo miejsce leży na głównym szlaku spacerowym; poza sezonem i w środku tygodnia bywa zaskakująco spokojnie. Wnętrze jest dostępne z poziomu uliczki, ale trzeba pamiętać, że to stara zabudowa — układ nie jest przestronny i z dużym wózkiem może być ciasno.
Co do kawy
Kuchni z prawdziwego zdarzenia tu nie ma i nie o to w tym lokalu chodzi. Witryna jest ciastowa: ciasta i ciastka, w tym stały udział wypieków wegańskich, plus drobne rzeczy do kawy. To model kawiarniany w klasycznym rozumieniu — jedzenie towarzyszy filiżance, a nie odwrotnie.
Warto wiedzieć, że wegańska część witryny nie jest tu alibi. W wielu kawiarniach roślinne ciasto jest jedną pozycją dostawianą „dla porządku”; tutaj traktuje się je jako normalną część oferty, co dla osób na diecie bezmlecznej robi realną różnicę — nie trzeba pytać, czy dziś coś jest, bo zwykle jest.
Kto szuka pełnego śniadania z jajkami i ciepłym daniem, powinien poszukać innego adresu w okolicy. Drukarnia jest kawiarnią, nie brunchownią, i akurat ta klarowność wychodzi jej na dobre.
Kiedy przychodzić
Najlepszy moment to przedpołudnie w środku tygodnia — uliczka jest wtedy jeszcze pusta, wnętrze ciche, a obsługa ma czas opowiedzieć, jakie ziarno akurat wjechało do młynka. To także jedyny realny moment na pracę przy laptopie.
Popołudnia w sezonie letnim to zupełnie inna kawiarnia: ogródek pełny, w środku ruch, kolejka do lady. Jeśli przyjeżdżasz do Gdańska na kilka dni i chcesz zobaczyć to miejsce takim, jakie jest naprawdę, zaplanuj wizytę poza szczytem.
Późna jesień i zima mają tu swój osobny urok. Główne Miasto pustoszeje, uliczka wygląda jak scenografia, a kameralne, ciepło oświetlone wnętrze z kartonowymi meblami i plakatami nabiera sensu, którego w lipcowym tłumie nie widać.
Jak dojechać
Kawiarnia leży na Głównym Mieście, na zabytkowej uliczce prowadzącej od Motławy w stronę Bazyliki Mariackiej — tej z przedprożami, schodkami i bursztynowymi wystawami. To jeden z najkrótszych i najbardziej rozpoznawalnych odcinków starego Gdańska, więc trafienie tam nie wymaga nawigacji: wystarczy iść w stronę wieży bazyliki albo od strony Żurawia i nabrzeża.
Od dworca Gdańsk Główny to kwadrans spokojnego spaceru. Najbliższe przystanki tramwajowe i autobusowe obsługują całe Główne Miasto, a stacja SKM Gdańsk Śródmieście jest w podobnym zasięgu pieszym. Samochodem dojazd jest kłopotliwy — strefa jest w dużej mierze ruchu pieszego, a parkowanie w okolicy to loteria; lepiej zostawić auto na parkingu poza ścisłym centrum i przejść resztę na piechotę.
Warto wiedzieć
Największa zaleta i największa wada Drukarni to ta sama rzecz: lokalizacja. Adres na najbardziej urokliwej uliczce Gdańska oznacza scenerię, jakiej nie kupi się żadnym remontem — i tłum, którego nie da się odczarować. W szczycie sezonu to kawiarnia turystyczna z bardzo dobrą kawą, poza sezonem — kameralne miejsce lokalnej sceny twórczej.
Druga rzecz: to nie jest lokal dla kogoś, kto chce mieć zawsze to samo. Model multiroastera z rotacją palarni zakłada zmienność. Kto lubi wybierać, dostanie tu jedną z ciekawszych ofert w mieście; kto lubi przewidywalność, może poczuć się zagubiony.
Trzecia: część oferty to przedmioty, nie napoje. Jeśli szukasz plakatu, książki o projektowaniu albo prezentu z Gdańska, który nie jest magnesem na lodówkę, ta kawiarnia załatwia sprawę przy okazji filiżanki.
Wreszcie — o samym lokalu publicznie wiadomo mniej, niż mogłoby się wydawać. Właściciele opowiadają o projekcie i o kawie, natomiast szczegóły w rodzaju liczby miejsc, zasad pracy przy laptopie czy polityki wobec psów nie są nigdzie ogłoszone. Przy pierwszej wizycie najlepiej po prostu zapytać przy ladzie.
Pytania i odpowiedzi
Czy Drukarnia pali własną kawę?
Nie. To multiroaster — kupuje ziarno od kilku europejskich palarni i wymienia je w rotacji. Wśród stałych dostawców są między innymi Concept Coffee Roasters, Java Coffee Roasters, Kalve, Casino Mocca, Doubleshot i berlińska Bonanza.
Skąd wzięła się nazwa?
Od funkcji miejsca. W tej kamienicy działała drukarnia — według miejskich przekazów to tu w 1891 roku wydrukowano pierwszy numer „Gazety Gdańskiej”, a po wojnie mieściła się tu jedna z pierwszych polskich drukarni w mieście. Nazwa jest więc opisem adresu, nie stylizacją.
Czy to dobre miejsce do pracy przy laptopie?
Warunkowo. Rano i poza sezonem — tak. W szczycie ruchu to mała sala w samym środku turystycznego Gdańska, więc na wielogodzinną sesję lepiej wybrać kawiarnię poza starówką. Kawiarnia nie ogłasza w tej sprawie żadnych oficjalnych zasad.
Czy są opcje wegańskie?
Tak, i to nie symboliczne. Wypieki bez nabiału są stałym elementem witryny, a nie pozycją dostawianą od święta.
Czy można tu coś kupić poza kawą?
Tak. Lokal działa również jako concept store: plakaty, książki, magazyny i przedmioty użytkowe. To jedna z niewielu gdańskich kawiarni, z której wychodzi się z torbą.
Czy jest ogródek?
Latem tak — stoliki wychodzą na uliczkę z widokiem na zabytkowe kamienice i wieżę bazyliki. To najbardziej „pocztówkowa” część doświadczenia, ale też najgłośniejsza.
Czy warto przyjść, jeśli nie pije się kawy?
Tak. Matcha jest tu traktowana poważnie, jest też herbata i polskie piwo rzemieślnicze. Do tego samo wnętrze — zaprojektowane w całości przez właścicieli — jest wystarczającym powodem do wizyty.
Kto prowadzi kawiarnię?
Adam i Monika Świerżewscy — grafik i wykładowca oraz artystka. Odpowiadają nie tylko za lokal, ale i za cały jego projekt: meble, kolory, typografię, oznaczenia i ikonografię metod parzenia.
Czy da się tu przyjść z dużą grupą?
Raczej nie. To kameralna przestrzeń w zabytkowej kamienicy, przystosowana do spotkań w dwie–cztery osoby. Większą ekipę lepiej umówić poza szczytem i uprzedzić lokal wcześniej.
Godziny otwarcia
| Dzień | Godziny |
|---|---|
| poniedziałek | 08:00–20:00 |
| wtorek | 08:00–20:00 |
| środa | 08:00–20:00 |
| czwartek | 08:00–20:00 |
| piątek | 08:00–21:30 |
| sobota | 08:00–21:30 |
| niedziela | 08:00–20:00 |
Zdjęcia





Opinie gości
Ostatnia aktualizacja opinii: 2026-08-10 17:41:26
Dane są aktualizowane co miesiąc. Źródła: gdanskivchanka.eu oraz redakcyjny dobór na podstawie opinii.
Улюблена кавʼярня в Гданську. Обожнюю чай-лате та фісташковий круасан А також дуже подобається атмосфера, хоч місця і мало, але затишно та комфортно ☺️
Моє найулюбленіше місце в Ґданську.
Мене приваблює комфортна атмосфера, смачна матча та завжди смачні тортики.
Рекомендую тут побувати від всієї душі.
Креативне оформлення, паперові меблі
Чудово підійде для ко-воркінгу, зустрічей з друзями, чи просто тихо посидіти. Смачна кава і свіжі божественні торти 🙂
Ціни, в порівнянні з Києвом, як в дорогих кав'ярнях в які я…
Мінус на обслугу. При вході повідомили, що немає місць, зачекайте на вулиці 10-15хв, як виявилося зверху вільних три столики потім просимо нас розрахувати, офіціантка просить спуститися до каси на низ, де вже черга на…
Подобається це місце, але цього року сервіс розчарував.
Було декілька неприємних ситуацій. Один день на нас «психанули» через те що ми не розчули який саме напій нам принесли.
Другий день спочатку дуже довго приймали зам…